Czasem zdarzają się nam miłe zbiegi okoliczności i ciekawe przypadki w życiu, z których wynika coś dobrego. Tego dnia zrobiliśmy z Heliodrem trening 23 km w dość śmiałym tempie, nie stroniąc od galopów. Przejeżdżaliśmy przez łąki nad Wartą, a następnie przez Wiórek i dalej w stronę Rogalina. Przyznam, że zawsze miałam problem z tym, żeby ktoś zrobił mi ciekawe zdjęcia w terenie, a w niedzielę spotkałam pewnego sympatycznego nieznajomego, jak się później okazało o imieniu Robert, który zrobił mi w lesie kilka zdjęć.
Bardzo dziękuję Panie Robercie!


W ostatniej serii po propozycji, że przegalopuję, żeby fotki były ciekawsze, po prostu się żegnałam przed odjazdem.
Aby dodawać komentarze, musisz być uczestnikiem sieci W Harmonii z Koniem!
Dołącz do W Harmonii z Koniem