W poprzednim poście pisałam Wam o treningu, jaki zrobiłam w niedzielę. Nie zdradziłam jednak ważnego szczegółu.
Jak udało mi się przebiec taki odcinek bez wcześniejszych zaplanowanych, regularnych treningów i do tego bez odpowiedniego śniadania....
Przyznam, że sama nie wiem ....
... ale mam sekret i pewne podejrzenia, że to właśnie ta rzecz pozwoliła mi sprostać temu wyzwaniu :).
Za moment Wam zdradzę o co chodzi, ale najpierw opowiem o ostatnich treningach terenowych nad Wartą.
Codziennie jeździmy od około 6:30. Ostatnio odłączam się od stada, ponieważ trochę się wleczemy z Heliodorem za grupą. Jeśli biegnę obok, to nie ma możliwości, abym zdążyła za wszystkimi, jeśli kłusują lub galopują. Natomiast w stępie cały czas ich wyprzedzam. Jest to dla wszystkich mało wygodne, więc zdecydowałam, że będę trenować samodzielnie.
W tym celu opracowałam drogę przez łęgi, która doskonale nadaje się do treningu, zwłaszcza teraz, gdy ziemia jest zmarznięta, ze względu na obfitość traw, które działają amortyzująco i pozwalają galopować.
Ostatnio zrobiłam dwa 3,5 km koła. Jedno biegiem i drugie galopem.
Biegiem zabrało mi to 25 minut, a galopem 9 minut. Później śmiałam się, że w tym tempie trochę zajmie mi przejechanie codziennej dawki kilometrów.
Zobaczcie jak wygląda nasza wspaniała trasa:
Po drodze jest wiele przecudnych drzew, w tym magicznie wyglądające dęby. Przepięknie wygląda to w ciemnościach i o wschodzie słońca.
Jeśli tylko przypomnę sobie jak trudno mi było się zmobilizować do biegania, to aż sama się sobie dziwie jak udało mi się przepracować ten problem i jak szybko osiągnęłam takie wyniki.
Po pierwsze odpowiednia dieta. Przyznam, że wszystkie błędy i zaniedbania natychmiast wpływają na wydajność i rano czuję, że zjadłam coś nieodpowiedniego poprzedniego dnia.
Po drugie praca nad własną psychiką i teraz wrócę do wcześniej zawieszonego tematu.
Pomaga mi odpowiednia muzyka! Zbieram w tej chwili odpowiednie utwory, które powodują, że bieg sprawia mi tyle radości i jest tak pozytywnie ładujący, że aż pisząc tego posta przebieram nogami, bo właśnie słucham nowej płyty, która dzisiaj do mnie przyszła z Merlina.
Zupełnie nie kojarzyłam tej wokalistki Jessie J. Znalazłam ją przypadkiem na YT i po pierwszym kawałku, który dał mi mega kopa kupiłam płytę prawie natychmiast! Rewelacja!!!!
Znalazłam na YT kilka jej kawałków, które uważam za zdecydowanie najlepsze do treningów:
Od jutra zacznę je testować i przy najbliższej okazji dam Wam znać jak działają.
Wcześniej słuchałam wybranych utworów z płyty Kochaj i Tańcz, Robbie Williamsa, Kylie Minogue, Alexandra Rybaka, Whitney Houston.
Bezbłędnie działa Feel:
Jest jeszcze kilka doskonałych kawałków, które mnie wręcz rozsadzają, ale nie ma tutaj miejsca, żeby Wam to wszystko pokazać. Z resztą, na każdego zadziała inna muzyka.
Tak czy inaczej polecam Wam słuchać odpowiednich utworów podczas treningów.
Napiszcie proszę w komentarzach czego jeszcze mogłabym słuchać w czasie biegania i już podczas samej wyprawy. Czekam na inspiracje i chętnie skorzystam z Waszych rad!
Komentarz
Skomentowane przez Agnieszka Piechowiak dnia Styczeń 28, 2012 o 20:28 http://www.youtube.com/watch?v=Ol_inssxiR8&feature=fvwrel
Może muzycznie odmienny klimat, ale mnie osobiście tekst tej piosenki motywuje :)
/zwłaszcza refren/
Super pomysł z muzyką .
Inspisujący blog - nie tylko dla Koniarzy;)
Pozdrawiam
Asia
© 2012 Created by Marta Gierlińska.

Aby dodawać komentarze, musisz być uczestnikiem sieci W Harmonii z Koniem!
Dołącz do W Harmonii z Koniem