Dopiero teraz zdałam sobie sprawę co ja zrobiłam!
Dzisiaj nie planowałam intensywnego treningu. Co prawda miałam pojechać konno minimum 20 km, potem był plan wyjazdu do Borówca, ale w końcu z powodu deszczu i lodu na podłożu pojechałam do Rogalińskich lasów i przejechaliśmy w sumie 17 km. Też nieźle.Trochę się też oszczędzaliśmy ze względu na oblodzone podłoże i zbyt duże zagrożenie upadkiem. Pozwalałam koniowi wybierać miejsca, którymi chce się poruszać i to się bardzo dobrze sprawdziło. W końcu to jego nogi i on wie najlepiej, w którym miejscu ma je stawiać, żeby czuć się stabilnie.
Później pojechałam do Agnieszki i Goldiego popracować z końmi z ziemi. Pracowaliśmy w totalnej ulewie w błocie po kostki. Po 20 minutach było mi już wszystko jedno... moje stopy dostały nowe zadanie - podgrzać wodę, która wypełniła moje termobuty aż po same kostki. Goldi nie chciał tak łatwo odpuścić i trochę musieliśmy pobiegać. W końcu udało mi się osiągnąć z nim fajny kontakt. Doszliśmy do ugięć bocznych szyi bez oporu z jego strony, podążania i koncentracji. Wszystko na luzie, ponieważ całą sesję zakończyła seria ziewaczek.
Potem przyszła pora na Iliadę, która po 45 sekundach postanowiła się połączyć i powiedzieć jak bardzo bolą ją plecy. Zamiast pracy był masaż, odrobina stretchingu i dużo empatii, połączonej z niewerbalnym dialogiem. Oj, jak ta kobyła lubi gadać :).
Popołudniu dostałam od Dawida propozycje wieczornego biegu, na którą zareagowałam z entuzjazmem, a dopiero potem zaczęłam się zastanawiać co ja zrobiłam. Po sesji z Goldim i Iliadą byłam tak wykończona, że nie miałam nawet siły, żeby poczytać książkę. Nie mogłam nawet spać ze zmęczenia.
Warto wspomnieć, że od ponad tygodnia testuję metodę na skracanie czasu snu, opisaną w książce "4-godzinne ciało" Timothy Ferrisa. Dziś miałam totalny kryzys, ponieważ z piątku na sobotę spałam może 3,5 h, wczoraj 5,5 h, w ciągu dnia udaje mi się zdrzemnąć tylko raz, mimo szczerych chęci... W każdym razie zrozumiałam co autor miał na myśli pisząc, że przez pierwsze 2 tygodnie każdy, kto zacznie stosować tę metodę chodzi jak Zombie, zanim organizm nie przestawi się na nowy tryb.
Dodatkowo mam popalone mięśnie, ponieważ od tygodnia chodzę na treningu do AWFu, które mają na celu wzmocnić moje mięśnie oraz poprawić czucie głębokie, postrzeganie przestrzenne i koordynację.
Jakie efekty? Genialne. Dla przykładu do tej pory nie robiłam w ogóle pompek, a teraz robię po 5 powtórzeń na piłkach koszykowych, pięściach i piłkach tenisowych trzymając na nich 2 ręce i jedną nogę, a drugą w powietrzu. Nie wspominając co się dzieje w tej chwili z moją równowagą. W sumie to samej trudno mi w to uwierzyć.
Ale wracając do tematu wieczornego biegania.
Przed wyjściem z domu i przez pierwsze 10 minut miałam wrażenie, że się przewrócę albo zasnę, ale potem dostałam takiego kopa hormonów, albo nie wiem czego, że biegłam bez wytchnienia, jakbym była w transie. NA uszach oczywiście odpowiednia muza. Co prawda, gdy dobiegliśmy do przejazdu kolejowego miałam 179 na zegarku, więc nie za dobrze, ale nie było to dla mnie zbyt traumatyczne doświadczenie. W sumie szliśmy parę chwil, żebym miała możliwość zejść z tętna, ale do samego końca miałam energię, żeby dalej pracować.
W tej chwili pierwszy raz od rana czuję się naprawdę doskonale!
Lekarstwo na zmęczenie i spadek nastroju - WSTAWAJ K...WA Z WYRA, IDŹ POBIEGAĆ I NIE MARUDŹ! GENIALNE W SWOJEJ PROSTOCIE!
Teraz zasiadam do kompa i skupiam się, żeby jak najdłużej popracować i nie zasnąć. Trzymajcie kciuki.
Komentarz
Skomentowane przez Eryk Bednarz dnia Marzec 2, 2012 o 23:42 ;) doradzam normalny tryb życia ;) i tylko systematyczność, ...jakoś ochłonąć i nie nadwyrężać się ;) Nie sztuka żadna forsować się a potem cierpieć kilka dni, sztuka znależć złoty środek , Po kilku miesiącach codziennej pracy wyczujesz gdzie jest moc, ale nie musisz jej używać ;) i nie zapomnij że to koń tak na prawdę trenuje Ciebie, fajnie że dajesz mu wybór drogi... a 4-5 godzin to można spać ale w lecie ;) człowiek powinien dostosować się do słońca, a nie do dziwnych książkowych teorii ;) oczywiście zrobisz jak chcesz , ale pierwsze o swoje upomni się twój kręgosłup, a jak się dużo jeżdzi konno to i nim należy pamiętać i go ćwiczyć i należy się normalnie przynajmniej 6-7 godzin wysypiać... tym bardziej gdy się fizycznie pracuje. Pamiętasz jeszcze co pisałaś o doradcach sukcesów lub porażek ? Doradzam zmienić książkę na fachową... hm, może coś dla jeżdzców ;) wiesz są różne nauki dla różnych ludzi.... nie, no koniowi też chyba nie powiesz że ma tylko 4 godz. spać, w końcu śpi na stojąco ;) Spokojnie-
Skomentowane przez Karolina Jaskulska dnia Marzec 1, 2012 o 23:00 no to miałas niesamowity dzień, ja im dłużej spię, tym gorzej się czuję,ale nie zawsze mam motywację,żeby wstać z wyrka i zrobić COŚ ze soba ;/
Skomentowane przez Marta Gierlińska dnia Luty 20, 2012 o 18:28 Oczywiście, że warto! Super książka, przynajmniej dla mnie :)
Skomentowane przez Agnieszka Piechowiak dnia Luty 20, 2012 o 13:16 zainteresowała mnie wzmianka o książce "4godzinne ciało". Przymierzałam się do kupna... Warto?
Skomentowane przez Joanna Gołąbek dnia Luty 19, 2012 o 22:20 Brawo! Jestem pod dużym wrażeniem wytrwałości i pokladów energii jaką Pani posiada! Ja od 8.30 do 14 w stajni i ze zmarznięcia i zmęczenia pół godzinna drzemka w ciągu dnia.
Skomentowane przez Marta Gierlińska dnia Luty 19, 2012 o 21:26 A nie napisałam co oznaczają kolory na mapie: ten niebieski do trasa konna, pomarańczowy to trasa wieczornego biegu.
© 2012 Created by Marta Gierlińska.

Aby dodawać komentarze, musisz być uczestnikiem sieci W Harmonii z Koniem!
Dołącz do W Harmonii z Koniem